Z Głosu Floriańskiego
Żywiec - Zabłocie
„Polska jest matką szczególną (….). Jest matką, która wiele wycierpiała i wciąż na nowo cierpi. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej” - Jan Paweł II
    
    Trzy miesiące temu przybył do Polski dzięki dobrym ludziom ponad dziewięćdziesięcioletni Polak z Australii. Ze wzruszenia płakał, zwłaszcza wtedy, gdy dowiedział się, że może zostać w kraju na stałe. Dziesiątki lat czekał na tą chwilę, a nie mógł wrócić, bo nie miał wymaganych dokumentów. Powtarzał ciągle: Ja tak bardzo kocham Polskę.
    
    To w takich ludziach, przepełnionych miłością do Ojczyzny, Polska trwa. I trwała nawet wtedy, gdy jej nie było na mapach Europy.
    
    W stulecie odzyskania niepodległości przez Polskę warto zobaczyć, jak wielkim skarbem jest polskość. Może też warto częściej powtarzać: „Cudze chwalicie, swego nie znacie”. Do wierności dziedzictwu, któremu na imię Polska, za którą cenę krwi zapłacili nasi ojcowie, wzywa nas dziś ta wspaniała rocznica.
    
    W stulecie odzyskania niepodległości uświadamiamy sobie bolesną prawdę, iż wolność nigdy nie jest dana raz na zawsze, że nie jest nieutracana, że niezależność polityczna czy gospodarcza nie oznacza jednoczesnej niepodległości ducha. Można obronić państwowość, a utracić ducha. Również miłość do Ojczyzny stanowi skarb, który można roztrwonić.
    
    W setną rocznicę wydarzeń roku 1918 winniśmy słać dziękczynienie Bogu za dar wolności, ale także pamiętać o tym wszystkim, co było bolesne dla Narodu. Z bólu i cierpienia rodzi się miłość do Ojczyzny, o której pomyślność modlą się w tym szczególnym roku miliony Polaków rozsianych po całym świecie.
    
    Jesteśmy Polakami, a naszym skarbem, który zostawili nam nasi ojcowie i dziadowie jest wiara katolicka. Bez duchowej mocy nie byłoby Polski, nie potrafilibyśmy ocalić tego, co stanowi istotę naszego bytu narodowego. Sto lat temu nieistniejąca na mapach  Europy Polska odrodziła się, bowiem przetrwało źródło jej wielkości, zbudowanej na tysiącletniej wierności Bogu.
    
    Przez całe wieki, a zwłaszcza podczas ciemnej nocy rozbiorów kodem chrześcijańskiej i polskiej kultury była Biblia. Była zbiorem najważniejszych pojęć, dzięki którym Polacy mogli się nieustannie porozumiewać na najgłębszym poziomie Ducha i tworzyć jedną wspólnotę wierzącego Narodu. To o takiego Ducha dla zniewolonego Narodu modlił się Jan Paweł II podczas pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny.
    
    Dzieje naszego Narodu to historia szczególna, dzieje wiary i upadków, łaski i grzechów, miłości i zdrad. Wciąż śpiewając „Bogurodzicę”, „Mazurka Dąbrowskiego” czy „Boże, coś Polskę” odczuwamy niekłamane wzruszenie. Ci, którzy idą po nas, zapiszą nowy jej rozdział. Chcemy, aby byli zawsze wierni Bogu i Ojczyźnie. Jeżeli zniknie ta wierność, to Polska nie będzie już Polską, ziemią pięknych ludzi, którzy swoje dzieje związali z Bogurodzicą i Królową Polski.
    
    W świecie, w którym żyjemy, warto wyruszać w poszukiwanie człowieka, który jest prawdziwym człowiekiem, tzn. podmiotem. Warto znać swoją tożsamość i trwać w wierności temu, co prowadzi do prawdziwego życia -  Biblii i Ewangelii. Prawdziwym zagrożeniem dla współczesnego świata jest zanik podmiotowości, utrata tożsamości i poczucia wartości własnego życia i Narodu, oderwanie człowieka od Boga, od historycznych korzeni własnego domu, rodziny, narodu, ziemi ojczystej, języka. Coraz częściej przenika dusze współczesnych Polaków pedagogika wstydu, a także pogarda dla heroizmu, odmawiająca ludziom wielkości. Pedagogika wstydu, wręcz dyktatura hedonizmu, która nakazuje, aby być obywatelem świata i zapomnieć o własnych korzeniach.
    
    Dlatego w stulecie odzyskania niepodległości przez Polaków, nasz dumny Naród, chlubiący się wielką rzeszą bohaterów, świętych, powinien odnowić w sobie pamięć o własnej wielkości, a współczesnej Europie, pogrążonej w kryzysie, przypomnieć o jej duchowej tożsamości i korzeniach chrześcijańskich. Odzyskajmy siłę duchową, cnotę dzielności i męstwa, bez których niemożliwa jest obrona wartości moralnych, stanowiących fundament świata zachodniego.
    
    (Źródło: książka „Polska miłością wskrzeszona” Dzieło Biblijne ).

Zofia Bury
- Bardzo ważna jest modlitwa, zwłaszcza w najbliższym czasie od momentu przejścia do wieczności – usłyszała Alicja Lenczewska od samego Pana Jezusa.
    
    Nicky Elta w książce „Uwolnijcie nas stąd!” pisze, że mistyczka Maria Simma powiedziała, że najwięcej dusz doznaje wybawienia w Święta Bożego Narodzenia, ale zależy to również od ilości otrzymanych przez duszę modlitw lub uczynków w swojej intencji. Święta Bożego Narodzenia są szczególne, ponieważ jest to dzień najbardziej obfitujący w łaski. Po Bożym Narodzeniu wymienia Wielki Piątek, a okres Wielkiego Postu w doświadczeniach mistyczki obfitował w liczne prośby o pomoc w uwolnieniu z mąk czyśćcowych.
    
    Najbardziej uprzywilejowanym świętem maryjnym dla zmarłych cierpiących w czyśćcu jest Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Po Wniebowzięciu Maryja obrazuje stan, jaki będzie miał każdy chrześcijanin po sądzie ostatecznym, choć i wówczas będzie Ona przewyższała najdoskonalsze postacie świętych zmartwychwstałych. Matka Boża sama przynosi zmarłym ulgę w cierpieniu, jak i przez Jej wstawiennictwo żyjący mogą wyprosić wiele łask dla zmarłych. Nie ma więc doskonalszej Orędowniczki i Wspomożycielki dusz czyśćcowych niż Matka Boża.
    
    Bł. Honorat Koźmiński pisał: „Szczęśliwy jest każdy, kto się poświęcił Maryi. Ona bowiem wspiera sługi swoje nie tylko za życia, ale nawet w czyśćcu. (…) Ale nie poprzestaje na pocieszaniu i wspomaganiu tych dusz czyśćcowych, lecz nawet wyprowadza je stamtąd swoim pośrednictwem”.
    
    W „Rękopisie z czyśćca” również czytamy, że Maryja nawiedza czyściec w dni swoich świąt i zmarli wówczas nie cierpią, a gdy Matka Boża stamtąd odchodzi, zabiera ze sobą wiele dusz do nieba.
    
    2 listopada – Dzień Zaduszny poświęcony jest szczególnym modlitwom za wszystkich wiernych zmarłych. W tym dniu winniśmy z osobistym zaangażowaniem zrozumieć ogromną potrzebę pochylenia się z miłosierdziem nad cierpieniami zmarłych poddanych oczyszczeniu. W tym dniu również według s. Marii Gabrieli wiele dusz opuszcza miejsce pokuty. W tym jednym dniu w roku wszystkie bez wyjątku cierpiące dusze mają udział w uroczystych modlitwach Kościoła. Ulga, jakiej doznaje każda dusza, jest proporcjonalna do jej zasług. Wiedząc, jak wielką łaską dla zmarłych jest Dzień Zaduszny oraz oktawa Wszystkich Świętych, można wówczas przez udział we Mszy św. oraz przez przyjęcie Komunii św. w intencji dusz czyśćcowych przynieść im ogromną ulgę. Można również ofiarować posty oraz odpusty związane z nawiedzeniem cmentarza. Wszystkie święta i uroczystości Pańskie przeżyte z czcią i z pragnieniem pogłębienia relacji z Bogiem, mogą skutecznie przyczyniać się do świadczenia miłosierdzia duszom czyśćcowym. Im więcej miłości do Chrystusa i Jego świętych w modlitwach i dobrych uczynkach, tym większy i cenniejszy będzie dar dla zmarłych. Potwierdzają to doświadczenia św. Gertrudy Wielkiej, która ze szczególną gorliwością oddawała się modlitwom i oddawała wszystkie swoje cierpienia serca i ciała za dusze czyśćcowe o ich uwolnienie. Jezus, który się jej ukazał, przyprowadził do niej tłum dusz uwolnionych od kary dzięki jej modlitwom i ofiarom.
    
    Wykorzystajmy i my okazję do złożenia aktu miłosierdzia duszom zmarłych przez swe modlitwy i ofiary.

(Źródło: „Siła modlitwy Kościoła za dusze” s. Anny Czajkowskiej WDC).

Zofia Bury
Jako katolicy pragniemy dla zmarłych życia wiecznego w Bogu, On bowiem jest wiecznym odpoczynkiem.

    Wiara mówi nam, że nasze ciała zmartwychwstaną i zostaną przemienione, odnowione. Zanim to się stanie, każdy z nas musi doświadczyć umierania. Jeśli jednak człowiek za życia ufał Bogu i opierał się złu, będzie silny w tej ostatniej godzinie życia. Mówimy zatem, że do śmierci trzeba się dobrze przygotować. Po to powstało w naszej parafii Apostolstwo Dobrej Śmierci, aby wypraszać dobrą śmierć dla siebie i innych ludzi.
    
    Ludzie dziś w większości unikają myśli o śmierci, aby nie utracić radości z rzeczy doczesnych. A śmierć przychodzi tak często niespodziewanie, że aż trudno uwierzyć; mamy tego na co dzień tak wiele przykładów.
    
    Odchodzenie z tego świata bywa tym bardziej bolesne, im bardziej jesteśmy do rzeczy tego świata przywiązani i im mniej w nas autentycznej wiary w spotkanie z miłującym Ojcem.
    
    Bardzo ważne jest modlitewne towarzyszenie umierającym, palenie gromnicy i wypowiadanie aktów wiary i ufności. Właśnie w taki sposób najskuteczniej pomagamy osobie konającej odeprzeć ataki złego ducha. Cierpiący człowiek, będący u kresu ziemskiego życia, jest niekiedy tak osłabiony, że nie może dać żadnego znaku wyrażającego prośbę o pomoc. Bardzo pomocna dla umierającego jest odmawiana przy nim Koronka do Bożego Miłosierdzia, czy chociażby akty strzeliste: „Jezu, ufam Tobie”, „O mój Jezu, miłosierdzia!”, „Najświętsze Serce konającego Jezusa,  zmiłuj się nad konającymi!”, „Matko Miłosierdzia, módl się za konającymi!”. Osoba konająca nie jest wtedy pozostawiona samej sobie, ktoś walczy razem z nią o szczęśliwe przejście do wieczności. Członkowie Apostolstwa Dobrej Śmierci oddają się na godzinę śmierci pod opiekę Maryi.
    
    Obowiązkiem rodziny jest zadbanie dla ciężko chorych i umierających o możliwość przystąpienia do sakramentów świętych. Dziś często zbliżająca się śmierć jest ukrywana przed chorym, aby go nie urazić. Innym powodem może być niedopuszczanie do siebie myśli, że ktoś naprawdę umiera. Pogodzenie się z faktem umierania jest konieczne dla obopólnego dobra: umierający zostanie zaopatrzony w sakramenty święte, a my uzyskamy wewnętrzny pokój, że umożliwiliśmy mu sięgnięcie po zbawienne dary.
    
    W przypadkach nagłych, w wypadkach drogowych i innych, gdy jesteśmy ich świadkami, wzbudzajmy ufność w Bożą miłość i miłosierdzie. Żal doskonały gładzi nawet śmiertelne grzechy.
    
    Skutki duchowe za wstawiennictwem Kościoła przynoszą sakramentalia, a do nich należy woda święcona. Używajmy jej do zrobienia znaku krzyża na czole chorego, pokropienia posłania czy pokoju. Usposabia ona do żalu i pokuty, umacnia w cierpieniu, broni przed chorobą. Woda święcona oczyszcza i ma moc chronić przed szatanem.
    
    Gromnicę palimy, aby jej światło oświecało drogę do wieczności, symbolizuje ona bowiem światłość Chrystusa. Gromnicę niekoniecznie wkładamy do ręki umierającego, jeśli jej już nie może trzymać, wystarczy palić ją obok łóżka. Zapalenie gromnicy połączone z modlitwą do Matki Bożej stanowi poważną broń przed atakami szatana.
    
    Światło wiary w naszym sercu oraz szczera modlitwa i obecność to najlepsze wspieranie umierającego.

Zofia Bury  
Jeśli posłucha się czasem wypowiedzi współczesnych autorytetów na temat wychowania, ma się wrażenie, że chodzi im o wychowanie pokolenia bezwzględnego, które nie liczy się z nikim i niczym, byle zrealizować swoje własne pragnienia.  Arcybiskup Fulton J. Sheen z USA mówi, że najskuteczniejszą metodą wychowania przestępców w następnym pokoleniu jest poinformowanie dzieci, że nie mają żadnej duszy, umysłu ani ducha. Jak u zwierząt rządzą nimi instynkty, popędy i emocje. Mogą w sposób nieskrępowany uzewnętrzniać swoje „ja” i odrzucać religię i moralność, bo  one tylko tłumią naszą ekspresywność. Słyszymy często: nie gańmy i nie upominajmy dziecka, które zachowuje się niepoprawnie, bo możemy w nim wzbudzić poczucie winy.
    
    To prof. Bachoromir Wiwat – Swawola stworzył teorię edukacji regresywnej. Regresywnej, bo wywołuje regres: człowiek cofa się do poziomu zwierzęcia. Napisał on wiele książek o wychowaniu, ale sam dzieci nie miał. Słynie zwłaszcza z tezy, że dziecka nie należy nigdy karcić.
    
    Tymczasem człowiek oprócz emocji, popędów i instynktów ma duszę, która umie rozpoznawać, co jest nieskończone i wieczne. To właśnie duchowość odróżnia nas od zwierząt. Człowiek jest istotą rozumną i to rozum podpowiada nam , jak traktować swoje instynkty i emocje.
    
    Przeznaczeniem człowieka jest pozyskiwanie dobrego życia, prawdy i miłości, a jeśli rezygnujemy z tego celu, nie zyskamy szczęścia tu na ziemi, a jeszcze ranimy siebie psychicznie.
    
    Wspomniany profesor opowiada się przeciw moralności, a stawianie wymagań moralnych jest błędem. A skoro  tak, to dlaczego ci, którzy wykazują największą samokontrolę, są najnormalniejsi?  Kiedy coś jest tłumione, coś innego się oswobadza. Gdy tłumimy zło, ujawnia się dobro, i na odwrót. – Gdzie brakuje wartości moralnych, tam żaden kryzys – polityczny, społeczny, gospodarczy, nawet religijny – nigdy nie zostanie przezwyciężony – powiedział bp Piotr Greger w jednej z homilii.  Jeśli nie żyjemy zgodnie ze swoim sposobem myślenia, zaczynamy myśleć zgodnie ze swoim sposobem życia. Tworzymy sobie filozofię stosownie do własnego złego postępowania.
    
    Arystoteles uważał, że niegodziwość deprawuje ludzką naturę, wpaja nam błędne zasady i uczy mierzyć wszystko złą miarą.
    
    Człowiek nie jest tylko obserwatorem rzeczywistości, ale jej uczestnikiem. Jeśli chcemy przygotować Polsce dobrych obywateli, musimy kształcić młodych ludzi tak, by zrozumieli, że są nie tylko obserwatorami, ale też twórcami. Moc tworzenia wynika zaś stąd, że każdy człowiek jest obdarzony duszą, zdolnością namysłu i wyboru. Sami decydujemy o swoim przeznaczeniu, żyjemy bowiem w świecie twórczej pracy duchowej.
    
    Mądrze wychowujący rodzice nie stosują kar, lecz pozwalają swoim dzieciom ponosić konsekwencje własnych zachowań – dobrych lub złych. W obliczu zachowań dojrzałych rodzice powinni okazywać radość i dumę z postawy dziecka,  natomiast w obliczu błędów pozwalają mu doświadczać niemiłych konsekwencji. Tylko wtedy ma ono szansę wyciągnąć wnioski i skorygować swoje postępowanie.
    
    Warto sobie to uświadomić na starcie nowego roku szkolnego i akademickiego.

Zofia Bury
„Posiadanie talentu pedagogicznego nie jest tożsame z nieomylnością i wszechwiedzą na temat edukacji” - Karolina Piotrowska.
    
    O osobowości nauczyciela, jego powinnościach i zaletach mówi się niezwykle dużo.  Ale też od niego przecież zależy w dużej mierze przyszłość, bo to jego wychowankowie będą ją kształtować. Dlatego tak ważny jest etos nauczyciela. Tylko pedagog o właściwie ukształtowanym wnętrzu, o bogatym wnętrzu, roztacza wokół siebie zdrowy klimat wychowawczy.
    
    Dojrzały wewnętrznie nauczyciel odpowiedzialnie dba o rozwój i postępowanie zgodne z sumieniem, zdaje sobie bowiem sprawę, że w ten sposób przyczynia się do kreowania się określonej kultury uczniów. Tylko pozostając dobrze wewnętrznie uporządkowanym może przeciwstawić się sytuacji coraz bardziej widocznej we współczesnym świecie. Dziś sztuka ma za zadanie wprowadzać w porządek chaos. Dla przykładu podam opinię o jednej ze sztuk teatralnych, wypowiedzianą przez krytyka teatralnego Temidę Stankiewicz – Podhorecką. Mówi ona: „Całość zbudowana na szokowaniu widza obrzydliwościami zarówno w tematyce, jak i w wyrazie słownym oraz sytuacyjnym. Warstwa słowna to niemal same wulgaryzmy, ale już tak bardzo rynsztokowe, że chyba niżej zejść nie można.”
    
    Są spektakle, które godzą w podstawowe wartości i są zaprzeczeniem sztuki. Dziś każdy młody człowiek spotyka się z taką kulturą i aby się całkowicie nie zagubił, potrzebuje przewodników o dobrze ukształtowanym sumieniu. Dojrzały nauczyciel potrafi tworzyć wspólnotę wokół wartości, potrafi inspirować ucznia do wzrostu ducha, życia wewnętrznego tylko wtedy, gdy sam jest wolny wewnętrznie. Uzewnętrznia to w postawie do życia „być” a nie „mieć”. Proponuje taką wizję rozwoju osobowości, w której kluczowe znaczenie ma rozwijanie przez jednostkę takich cech osobowych, jak godność, odpowiedzialność i wolność, rozumność i świadomość samego siebie oraz twórczość. Te cechy wymagają od osoby wewnętrznego scalenia opartego na wartościach. Jeśli ich nie będzie miał pedagog, jego praca nie przyniesie oczekiwanych owoców.
    
    Ktoś powiedział, że prawdziwe życie jest spotkaniem. Takie spotkanie w relacji nauczyciel  -  uczeń jest przejawem mądrości i wspaniałym darem. Spotkanie nauczyciela o bogatym wnętrzu z uczniem, jego dialog z nim, otwarcie się na ucznia, stwarza szanse do refleksji, wymiany poglądów a także dostrzeżenia indywidualności. W dialogu dzieląc się prawdą i dobrem, człowiek odkrywa siebie w sensie wewnętrznego dowartościowania. W dialogu wzajemnie się ubogacamy, dzieląc się tym,, kim jesteśmy. Stąd tak ważny jest wysoki etos nauczyciela i jego bogactwo wewnętrzne. Trzeba umieć słuchać, ale też milczeć.
    
    Pozostawienie człowieka, zwłaszcza młodego, samemu sobie bez wiedzy o wartościach, to odcięcie go od prawdy o człowieku.
    
    Nauczyciel jest zobowiązany do traktowania ucznia podmiotowo, co zobowiązuje go do szanowania jego godności. Podmiotowość nauczyciela wiąże się z jego duchowością, hierarchią wartości oraz twórczą postawą, a to wpływa na proces relacji wzajemnych i odpowiedzialności za siebie i innych oraz tworzy warunki do własnej drogi rozwoju. We wzrastaniu w rozwoju nie może się obejść bez wzorów do naśladowania. Przykład życia nauczyciela to istotna sprawa w wychowaniu młodego człowieka.

Zofia Bury
- Społeczeństwo dużo wymaga od nauczycieli i wychowawców, ale musi też doceniać ich trudną i bardzo odpowiedzialną pracę - Józef Winiarski.
    
    Zbliżający się Dzień Edukacji Narodowej skłania nas do bliższego zainteresowania się edukacją naszych dzieci oraz stanem nauczycielskim, który to stanowi o tej edukacji. Realizacja zadań szkoły związanych z nauczaniem i wychowaniem wiąże się ściśle z osobą nauczyciela. Stawiamy sobie pytanie, jakimi cechami winien odznaczać się nauczyciel, by skutecznie oddziaływać na ucznia i inspirować go do rozwoju.
    
    Najistotniejszą cechą nauczyciela jest miłość do dziecka, troska i zainteresowanie, które sprawiają, że nauczyciel po prostu chce nieustannie przebywać z dziećmi. Nauczyciel winien umieć przyjmować dziecko takim, jakie ono jest bez zastrzeżeń, respektując jego indywidualność, szanując jego wartość jako osoby. Winien dostrzegać w dziecku nie tylko złe cechy, ale przede wszystkim te dobre, aby wykorzystać je do podnoszenia w dziecku poczucia jego wartości. Kochać bez zastrzeżeń to ogarniać tym uczuciem również tych, którzy popełniają błędy i starać się je uświadamiać dziecku z pełnym zaufaniem na zdolność do poprawy.
    
    Nauczyciel winien odznaczać się odpowiedzialnością. Człowiek odpowiedzialny stara się wywiązać jak najlepiej ze spoczywających na nim obowiązków i przewiduje następstwa własnego postępowania. Wie, że odpowiada przed wychowankiem, przed Ojczyzną i Bogiem.
    
    Nauczyciela winna cechować cierpliwość nie tylko w bezpośrednich kontaktach z dziećmi, ale też w czekaniu na owoce swej pracy.
    
    Cechą dobrego nauczyciela jest wyrozumiałość. Nie może ona być mylona z pobłażliwością czy nadmierną ustępliwością. Wyrozumiałość pozwala zniżyć się nauczycielowi do poziomu dziecka, aby lepiej poznać jego indywidualny tok myślenia.
    
    Z wyrozumiałością łączy się tolerancja, polegająca na wnikaniu w intencje dziecka, niezrażaniu się jego błędami. Tolerancja pozwala rozwijać aktywność dziecka, jego inicjatywę i samodzielność. Nie należy jednak akceptować negatywnych zachowań.  Janusz Korczak mówił: „Pozwól dzieciom błądzić i radośnie dążyć do poprawy”. Dziecko, mając dobry przykład postępowania, łatwo przechodzi od wychowania sterowanego z zewnątrz do samowychowania.
    
    Nauczyciel winien być zrównoważony, tzn. pewny siebie, spokojny i odważny w działaniu, opanowany, wierzyć w siebie, we własne zdolności, gdyż spotyka wiele sytuacji trudnych, w których musi się odnaleźć. Powinien w zrównoważony sposób stawiać wymagania dostosowane do możliwości dziecka, zachowując przy tym konsekwencję w działaniu.
    
    Bardzo ważną cechą nauczyciela jest takt pedagogiczny. Jest to forma postępowania z ludźmi tak, aby ich nie urazić, aby zachować ich przychylność. Takt wymaga, aby intuicyjnie wyczuwać, co drugi człowiek czuje i myśli, przewidywać, jak zareaguje. Jest to ważne tak w kontaktach nauczyciela z uczniami, jak i z rodzicami i innymi osobami, bo dobro wychowania wymaga dobrej atmosfery pracy i opinii o szkole, a skonfliktowanie z otoczeniem to najgorsza rzecz, jaka może wystąpić w szkole.
    
    Nauczyciel jest osobą mniej lub bardziej naznaczoną ograniczeniami i negatywnymi uwarunkowaniami. Jak każdy człowiek przeżywa dobre i złe dni, choroby, kłopoty rodzinne, ekonomiczne, społeczne, osobiste. Wszystko to ma wpływ na nastrój i pracę pedagogiczną z dziećmi. Nauczyciele muszą więc w szczególny sposób pracować nad sobą, pokonywać własne ograniczenia i z pokorą dążyć do podnoszenia swej kultury pedagogicznej.

    (Źródło: „Cechy  nauczyciela wychowawcy” Urszuli Tokarskiej)

Zofia Bury