Z Głosu Floriańskiego
Żywiec - Zabłocie
Obchodzimy 100. rocznicę niepodległości Polski. W te obchody wpisuje się Dzień Pokuty, wyznaczony na 30 czerwca w Gietrzwałdzie. To okoliczności historyczne i treść objawień Matki Bożej sprzed 140 lat spowodowały, że na Dzień Pokuty wybrano Gietrzwałd.
    
    W czasie objawień Polska była pod zaborami. Te objawienia, wypowiedziane do dzieci w języku polskim, miały ogromne znaczenie w drodze do niepodległości. Objawienia Maryi w Gietrzwałdzie zapoczątkowały pewien proces, niezwykle ważny w wymiarze duchowym narodu. Odnoszą się one do tego, co moglibyśmy nazwać wolnością wewnętrzną. To był apel, aby zerwać z nałogami, uwolnić się od grzechów, od zła, które zniewala. Była to droga od wolności wewnętrznej do wolności zewnętrznej. Taką drogę wyznaczył Papież Pius IX w słowach skierowanych wcześniej do Polaków, uczestników narodowej pielgrzymki do Rzymu w 1877 r. W przemówieniu usłyszeli Polacy istotną myśl, żeby zadbali o duchową wolność, żeby tęskniąc za wolnością zewnętrzną i dążąc do niej, nie zapominali o wewnętrznym wyzwoleniu, które jest podstawą każdej wolności. Chodzi tu o zerwanie z nałogami, z grzechami, które dewastują życie społeczne.
    
    Pijaństwo, rozwiązłość, zaniedbania w wychowaniu młodego pokolenia, brak troski o rodziny, o powołania kapłańskie, brak pobożności, brak modlitwy – to są wyzwania, które wypływały ze słów Matki Bożej.
    
    Dróg do wolności było wiele. Była droga walki – militarna, droga przez pióro – wspaniałą literaturę XIX w., droga cierpienia – prześladowania tych, którzy polskość propagowali. Gietrzwałd wpisuje się w inną drogę – drogę duchowego odrodzenia, przemiany życia osobistego i społecznego po to, aby naród stał się wolny wewnętrznie, bo Polacy zanim utracili wolność zewnętrzną, wpierw utracili tę wewnętrzną. I to stało się przyczyną niezdolności zadbania o państwo. I to jest chyba najważniejsza nauka dla nas dziś, jak nie utracić wolności tak z trudem zdobytej.
    
    Objawienia w Gietrzwałdzie dały impuls do budzenia świadomości narodowej i jej umacniania.
    
    Dniowi Pokutnemu w Gietrzwałdzie już za tydzień towarzyszyć będzie przesłanie o odnowę moralną czyli odzyskanie wolności wewnętrznej. Mottem są słowa: „Od wolności wewnętrznej do wolności zewnętrznej”.  Używając wolności, mamy wybór: uznać swoją ludzką kondycję, swój grzech lub tego nie uznać; uwierzyć, że ratunek jest w Bogu, lub to zignorować. A przecież dziś niszczą nas podobne wady: wszelkiego rodzaju uzależnienia i nałogi, niewierność małżeńska, rozpad rodzin, brak troski o chrześcijańskie wychowanie młodego pokolenia, do tego prywata, korupcja, brak troski o dobro wspólne i skłócenie narodu. Te grzechy narodowe przyczyniają się do dewastacji naszego życia społecznego. W dodatku obserwuje się na coraz większą skalę brak poczucia grzechu. To wszystko sprawia osłabienie tkanki narodowej.
    
    Dziś, gdy obchodzimy 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, winniśmy sobie postawić pytanie: czy my dziś dobrze troszczymy się o naszą wolność? Czy nie wprowadzamy w struktury naszego państwa, w kulturę i obyczajowość  rozwiązań niemoralnych, które osłabiają naszą wolność wewnętrzną? Wśród tych grzechów na pewno są te, które dotyczą braku poszanowania życia ludzkiego oraz te, które niszczą rodzinę. Niewątpliwie takie grzechy, jak aborcja, rozwody, konkubinaty, pijaństwo, pornografia, czy też korupcja mają dalekosiężne skutki. One stawiają człowieka w sytuacji wielkiego zniewolenia. Konsekwencje osłabiają więzi społeczne i całe państwo. Dzięki wyznaniu tych słabości, pokucie i pomocy Bożej możemy pokonać wszelkie wewnętrzne zniewolenie.
    
    Papież Pius IX podczas wspomnianej pielgrzymki narodowej mówił, że prosi Boga dla naszego narodu o trzy dary: cierpliwość, stałość i odwagę. Myślę, że i dziś winniśmy prosić o te dary. Ale potrzebny nam jest jeszcze entuzjazm prowadzący nas do walki ze złem i w budowaniu dobra.

Zofia Bury