Z Głosu Floriańskiego
Żywiec - Zabłocie
„Zmiana życia polega na umartwianiu swoich nieuporządkowanych skłonności, a skutkiem tej zmiany nie jest chwilowy zapał, ale trwałe i systematyczne zaangażowanie.” Francesco Bersini: „Mądrość Ewangelii”.
    
    Wkroczyliśmy w okres Wielkiego Postu, który ma nam pomóc jak najlepiej przygotować się do obchodów Świąt Wielkanocy.
    
    W dzisiejszych czasach, w kulturze zdominowanej przez poszukiwanie dobrobytu materialnego i kultu ciała ludzkiego, praktyka postu staje się najczęściej środkiem terapeutycznym wspomagającym pielęgnowanie własnego ciała. Dziś trwa ogromne zainteresowanie różnego rodzaju dietami, które nie tyle mają wspomagać zdrowie, ale w cudowny sposób doprowadzą sylwetki do postaci wzorowanych na sylwetkach znanych idoli, artystek i słynnych osób.
    
    - Dziś post już chyba nie istnieje, to takie nieżyciowe zasady – mówią ludzie.
„Dzisiaj” oznacza „wolno mi wszystko” i tylko sam jestem panem wszystkiego, co mnie dotyczy. Nie będę więc sobie zawracał głowy czymś, co w zmaterializowanym świecie dla większości nie ma żadnego znaczenia, kiedy najbardziej cenioną wartością jest konsumpcja wszelakich dóbr i zażywanie przyjemności. Dziś przyznanie się do praktykowania postu, wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych w piątki, czy do jakiegokolwiek wyrzeczenia z pobudek religijnych w gronie nowoczesnych postępowców jest tzw. obciachem.
    
    Tymczasem życie wymaga wyrzeczeń, nieraz ogromnych.. Choćby realizacja swoich planów zawodowych, rodzinnych, wychowanie dziecka – to jedno pasmo wyrzeczeń. Wówczas trzeba się podzielić swoim czasem, miłością, cierpliwością, zrezygnować z wielu przyjemności. Bez tego np. dziecko na całe życie zostanie okaleczone psychicznie, może niezdolne do wspólnotowego życia, niezdolne do dawania siebie innym.
    
    Człowiek musi nauczyć się panować nad swymi żądzami, aby zachować swą wewnętrzną wolność, dystans do świata i rzeczy. Człowiek może dobrze funkcjonować, gdy uporządkowane są w nim wszystkie funkcje, relacje, zaprogramowane przez Stwórcę. Naruszenie tego porządku prowadzi do zatracenia sensu życia. Świat nie jest pod stuprocentowym władaniem człowieka. Takie przekonanie zawsze prowadziło człowieka do zguby.
    
    Potrzeba nam ciągłej odnowy człowieka, porządkowania wnętrza i zewnętrznych relacji, potrzeba mądrości i piękna. Trzeba się więc w tym biegu do posiadania zatrzymać i spojrzeć w głąb serca, uporządkować swój świat wartości. Wielki Post jest do tego najlepszym czasem. Podjęcie jakiegoś, nawet drobnego umartwienia, pomoże hartować wolę, ducha i zrozumieć, że to, co kosztuje, ma większą wartość.
    
    Dziś, kiedy mamy coraz więcej, coraz mniej nas zadowala, stajemy się coraz bardziej wymagający. Potrzebujemy spojrzenia na otaczający nas świat wolnego od uprzedzeń, realnego, pomoże nam to uwolnić się od narzekania i krytykanctwa. Umartwienie i drobne nawet wyrzeczenia mogą pomóc spojrzeć zupełnie inaczej na stan posiadania i jako jednostki, i jako społeczeństwa. Wystarczy zresztą spojrzeć na otaczający nas świat, choćby na ogrom zniszczeń w tych krajach, gdzie trwa wojna lub przetoczyły się jakieś kataklizmy, aby inaczej spojrzeć na własną sytuację życiową. Post wyzwala ducha i pozwala na realny ogląd świata i swojego życia.
    
    Wielki Post to czas wyjątkowej łaski miłosierdzia. Czas dokonywania korekt w naszym życiu. Modlitwa, post i jałmużna, jako te wielkopostne filary jawią się więc jako konieczność, bez czego człowiek pozostaje o wiele uboższy. Modlitwa jest pokarmem i umocnieniem na wszelkie dolegliwości duchowe. Post to dobrowolna rezygnacja z własnego „ja” na korzyść bliźniego. Jałmużna nie może być ochłapem z tego, co mi zbywa, to z ochotą ofiarowane wsparcie potrzebującego.
    
    Praktyki wielkopostne to duchowa broń w walce z nieuporządkowanymi przywiązaniami do samych siebie.

Zofia Bury
- Życzę ci zdrowia, bo ono jest najważniejsze. - To najczęściej wypowiadane życzenia nie tylko świąteczne i noworoczne, ale przy każdej stosownej okazji.
    
    Zdrowie uważamy za jedną z podstawowych wartości w życiu człowieka. Rozumiemy to chyba najlepiej, gdy go tracimy.
    
    Choroba może dotknąć każdego niezależnie od jego wieku, zawodu, pozycji społecznej, zamożności. Wtedy chcemy zrobić wszystko, aby zdrowie przywrócić. Ale są choroby długotrwałe, nieuleczalne. Wtedy chory ma tylko jedną nadzieję, że lekarze znajdą jakiś cudowny lek na ich chorobę. Nie każdy łatwo przyjmuje wiadomość, że dotknęła go choroba, która nie rokuje nadziei na wyleczenie. Oczekuje więc od otoczenia relacji, które umocnią go w przekonaniu, że wszyscy robią wszystko, co jest w ich mocy, w trosce o jego zdrowie i życie. Pacjent boi się dziś, aby tych relacji nie zastąpiła technika.
    
    Nowa Karta Pracowników Służby Zdrowia przygotowana przez Papieską Radę ds. Służby Zdrowia poświęca wiele miejsca i uwagi sprawom moralnym dotyczącym chorego, jak eutanazja, sztuczne odżywianie i nawadnianie, używanie środków znieczulających, prawdomówności wobec umierającego czy zasady proporcjonalności wobec uporczywej terapii. Są to dziś tematy nader ważne, w czasach, gdy tak zwaną „pomoc w godnym umieraniu” (chodzi o eutanazję) uważa się za dobro.
    
    Ludzkość ma za sobą już kilka tysiącleci myślenia na ten temat. Sformułowano rozmaite argumenty za i przeciw eutanazji. Trzeba je rozumieć właściwie. Dziś głównymi powodami do eutanazji bywa wygoda społeczeństwa, nieumiejętność poświęcania się dla dobra drugiej osoby i zrezygnowania z realizacji własnych pragnień, brak empatii, wygodnictwo, egoizm oraz koszty w utrzymywaniu nieuleczalnie chorych przy życiu. Uważa się, że będzie lepiej dla wszystkich, jeśli odejdą z tego świata nieuleczalnie chorzy i nieproduktywni oraz wszyscy, którymi społeczeństwo musi się opiekować.
    
    Dzisiaj życie społeczne wymaga etycznej dojrzałości od wszystkich obywateli. Każdy winien być sługą życia, nie tylko lekarze, pielęgniarki, farmaceuci, diagności, terapeuci, kapelani, którzy tworzą tzw. personel medyczny placówek Służby Zdrowia. Wszyscy jesteśmy wezwani, aby kierować się w swoim postępowaniu etyką opartą na poszanowaniu życia i zdrowia oraz godności i praw chorego.
    
    Co robić, aby jak najdłużej cieszyć się zdrowiem?  Na pewno nie czekać, aż choroba zacznie siać spustoszenia w organizmie. Spowolnienie występowania wielu chorób może przynieść aktywny tryb życia, ruch i odpowiednia dieta. Unikanie czynników ryzyka, jak palenie papierosów, nadużywanie alkoholu czy innych używek oraz nadmiernego stresu, mierzenie i regulowanie ciśnienia daje szansę na dłuższe zachowanie odpowiedniej kondycji.
Stosowanie środków farmakologicznych daje lepsze wyniki przy równoczesnym stosowaniu odpowiedniej rehabilitacji. Wczesne zidentyfikowanie prawdopodobieństwa wystąpienia choroby, może pozwolić uniknąć części późniejszych problemów, stąd tak ważne są badania diagnostyczne.
    
    Cierpienie jest ludzkim stanem fizycznym. Nikt nie jest wolny od niego. Dotyka ludzi w każdym wieku. Dziś mamy obowiązek jego uśmierzania. Medycyna potrafi to robić coraz lepiej. Ale nie wszędzie tak wiedza, jak i odpowiednie środki są dostępne lub chętnie stosowane. Dla uniknięcia kosztów w niektórych społeczeństwach łatwiej jest proponować eutanazję niż leczyć. Konieczna jest więc odpowiednia formacja lekarzy i pracowników medycznych, edukacja etyczna, humanistyczna i nauka budowania relacji między medykiem a pacjentem i jego rodziną, aby w każdym , nawet najbardziej chorym i niepełnosprawnym dostrzec człowieka.

Zofia Bury
Niepełnosprawność to szerokie pojęcie. Obejmuje swym zasięgiem osoby zarówno całkowicie niezdolne do samodzielnego życia, leżące, jak też poruszające się na wózkach inwalidzkich, czy też o kulach lub przy pomocy balkoników. Obejmuje ludzi z zespołem Downa, z porażeniem mózgowym, ludzi upośledzonych umysłowo, niewidzących. Obejmuje dzieci i dorosłych oraz w starszym wieku, tych, którzy przychodzą na świat z niepełnosprawnością i tych, którzy ją nabyli na skutek wypadków, urazów, chorób czy podeszłego wieku. Wszyscy oni zazwyczaj wymagają pomocy i opieki innych osób. Zwykle jest to opieka specjalistyczna, wymagająca określonej wiedzy, zasad higieny, umiejętności w dawkowaniu leków, wymagająca sprzętu rehabilitacyjnego. Wymaga czasu, umiejętności i cierpliwości, ale też delikatności, wytrzymałości fizycznej i psychicznej, oraz często całkowitej reorganizacji życia.
  
     - Mała Laura choruje na spastyczne porażenie nóżek. Choć jest bardzo ciekawa świata, nie może samodzielnie chodzić. Laurka urodziła się jako wcześniak, dodatkowo po porodzie wystąpiły komplikacje zdrowotne. Niestety, wszystko to spowodowało uszkodzenie układu nerwowego i wzmożone napięcie nerwowe. Dziewczynka niemal od urodzenia jest systematycznie rehabilitowana. Jej mama zrezygnowała z dobrej pracy, aby móc dowozić córeczkę do ośrodków rehabilitacyjnych i dodatkowo w domu codziennie ją ćwiczyć. Kilka miesięcy temu dziewczynka została zakwalifikowana do skomplikowanej operacji w USA – rizotomii selektywnej (przecięcia kilku nerwów w rdzeniu kręgowym, które powodują zwiększone napięcie mięśni). To ogromna szansa dla Laurki. Ta szansa jednak kosztuje 250 tys. złotych, a potem jeszcze dalszej intensywnej rehabilitacji. Rodzice postanowili zdobyć te pieniądze, bo Laurka ma mało czasu. Ma 3,5 roku, a taką operację można wykonać do 4
    – tego roku życia. Uruchomili różne fundacje, przede wszystkim na internetowych forach do zbiórki pieniędzy, sami włączając się do zbiórki na różne sposoby. Operacja już w lutym, za kilka dni. –
    
    Chorych niepełnosprawnych dzieci jest tysiące. Dla nich powstają fundacje, które prowadzą rehabilitację oraz gromadzą środki finansowe na ich leczenie. Taką fundacją jest działająca już od 20. lat Fundacja Pomocy Dzieciom w Żywcu, która prowadzi Centrum Rehabilitacyjno – Edukacyjne w Żywcu. Pod opieką tej fundacji jest ok. 400 dzieci tygodniowo. I tu też Laurka znalazła wsparcie finansowe i w postaci rehabilitacji.
    
    Fundacja obok działalności na terenie Żywiecczyzny i okolic wspomaga dzieci niepełnosprawne  i domy dziecka na Ukrainie.
    
    W Centrum działa Poradnia Wczesnego Wspomagania Rozwoju Dzieci obejmująca dzieci od urodzenia do 10. lat. Dokonuje badań oraz leczenia specjalistycznego, świadczeń rehabilitacyjnych, badań i terapii psychologopedycznych, prowadzi oświatę w zakresie zdrowia i opieki nad niepełnosprawnymi. Prowadzi też działalność oświatowo – wychowawczą w ramach kształcenia specjalnego.
    
    W pracę Centrum włączają się również wolontariusze, są to przeważnie uczniowie klas gimnazjalnych i szkół średnich. Jest to dobra forma uwrażliwiania młodych ludzi na potrzeby ludzi słabych, niepełnosprawnych, potrzebujących. Pomoc niepełnosprawnym i potrzebującym jest moralnym obowiązkiem każdego z nas. Każdy może dołączyć swą cegiełkę na działalność fundacji przez dowolną wpłatę na konto bankowe fundacji (nr konta na stronie internetowej ) oraz ofiarowanie 1 % podatku na adres:

Fundacja Pomocy Dzieciom, ul. Witosa 3, 34 300 Żywiec
Nr KRS  0000100243.

Zofia Bury

Cnota posłuszeństwa jest podstawą wszelkiej edukacji. „Ona przede wszystkim służy formowaniu sumienia dziecka oraz utrwaleniu w jego umyśle pewnej klasycznej wizji świata, w której wszystko ma swoje miejsce i służy budowaniu ładu społecznego.” - Dariusz Zalewski.

            Często obserwujemy zachowania dzieci i młodzieży, ignorujących polecenia rodziców, dziadków, nauczycieli. Rodzice skarżą się, że dziecko ich nie słucha, robi na przekór to, czego mu zabraniają, nie słucha próśb rodziców o wykonanie jakichś prac domowych, odrabianie lekcji, posprzątanie pokoju. Najczęściej słyszą odpowiedź: „później”.

            Współczesny system wychowawczy stawia na całkowitą wolność jednostki i samorzutny, swobodny jej rozwój. W liberalnych kierunkach pedagogicznych wolność wyboru staje się naczelną zasadą. Pozostawia się dziecku swobodę decydowania w wielu sprawach, niejednokrotnie przewyższających jego możliwości. Na dźwięk słowa  „posłuszeństwo” współcześni liberałowie reagują histerią. – Jak to, chcecie ograniczać wolność człowieka?”-

            Nie ważne, że jest to dziecko, że nie ma potrzebnego doświadczenia do podejmowania prawidłowych decyzji, że nie umie przewidywać skutków tych decyzji.

            Rodzicom i wychowawcom odbiera się narzędzia, które były pomocne w wychowaniu. Ustawa o przemocy w rodzinie ogranicza te działania. Każdy nakaz, zakaz, karanie, a nawet chwalenie jest postrzegane jako niewskazane stygmatyzowanie dziecka. Niestety, to nie sprzyja, wręcz utrudnia proces wychowawczy młodego człowieka. Stąd spotykamy coraz więcej niewychowanych młodych ludzi, egoistów liczących się tylko ze swoim zdaniem i swoimi potrzebami. Niesforne, źle wychowane dzieci zostają uznawane jako dotknięte chorobą ADHD i powierzane psychologom. Tymczasem amerykański psychiatra prof. Leon Eisenberg – jak sam przyznał przed śmiercią , chorobę ADHD miał wymyślić na potrzebę koncernów farmaceutycznych. Niestety, coraz częściej niepożądane zachowania ubiera się w „naukowe teorie”, które z prawdą nie mają nic wspólnego, przeciwnie – przeszkadzają w wychowaniu młodego pokolenia, wprowadzają chaos pojęciowy.

            Należałoby więc zwrócić się do wypróbowanych form wychowawczych, gdzie wychowanie do posłuszeństwa jawi się jako naczelny kierunek w działaniach wychowawczych. Oczywiście trzeba tu rozróżnić posłuszeństwo od uległości, rygoryzmu czy tresury, które zawsze wywołują sprzeciw i tłumią prawidłowy rozwój jednostki. Posłuszeństwo rozumiemy jako dobrowolne podporządkowanie się władzy, która wypływa z uznania czyichś uprawnień decyzyjnych. Posłuszeństwo jest drogą duchowego wzrostu człowieka oraz źródłem ładu i harmonii w wolnym społeczeństwie. Brak reakcji na polecenia wychowawcy, lekceważenie norm przyjętych w regulaminie danej społeczności, to dezorganizacja pracy. Nie da się nawiązać głębszych relacji między ludźmi, gdy ich ignorujemy, lekceważymy zasady przyjęte w danej społeczności. Konieczna tu jest wzajemna szczerość i otwarcie, które wyrabia się poprzez mądre wychowanie, stawianie wymagań od najmłodszych lat życia dziecka. Może to kogoś zaskoczyć, ale w atmosferze mądrych wymagań stawianych dziecku, czuje się ono bezpieczniejsze niż w chaosie „róbta co chceta”. Dyscyplina i autorytet są niezbędne dla równowagi psychicznej dziecka. Zatem egzekwowanie tego, czego wymagamy, jest konieczne.

            Uczmy dzieci wykonywania poleceń bez gderania, jasno i precyzyjnie stawiajmy polecenia, aby dziecko je dobrze zrozumiało. Pamiętajmy, że posłuszeństwa da się nauczyć.

Zofia Bury

„Młodzi dają siłę, aby lud mógł iść naprzód, a starsi umacniają tę moc pamięcią i mądrością życiową.” - Papież Franciszek
    
    Starość ma ścisły związek ze stylem życia lat młodzieńczych i dojrzałego wieku. To w tych latach najbardziej dbamy o formę, o kondycję, o wytrzymałość, powinniśmy dbać o zdrowy styl życia. Ale przede wszystkim w tych latach wytwarzamy w sobie optymizm, uczymy się dostosowywać do nowych warunków, wytwarzamy aktywność, stosunek do ludzi, zawieramy kontakty z ludźmi. Daje to dobry kapitał do podobnego przeżywania starości. Młodość pracuje na starość. Nie chodzi tu tylko o emeryturę, o finanse i dobra materialne. To też, ale chodzi przede wszystkim o kontakty z drugim człowiekiem. To z tego kapitału człowiek korzysta w starości.
    
    To prawda, że z biegiem lat człowiek rozluźnia swoje kontakty towarzyskie, ale te rodzinne – raz utrwalone, pozostają najważniejsze. Stopniowe wycofywanie się z aktywności w miarę ubywania sił i zdrowia jest nieuniknione i na ogół akceptowane przez starzejącą się osobę. Akceptacja starości i rozluźniania się więzi towarzyskich zależy jednak od poczucia własnej wartości, od działalności na miarę sił takiej, która przynosi zadowolenie i uznanie innych i od odczucia, że są jeszcze komuś potrzebni. Osoby aktywne w młodości do końca swoich dni będą się starać żyć aktywnie, z optymizmem, interesują się życiem, starają się pomagać – choćby modlitwą, służyć radą i dobrym słowem. Wtedy życie mimo wszelkich niedołężności ma sens. Jan Paweł II mówił: „Mimo ograniczeń mego wieku, bardzo wysoko cenię sobie życie i umiem się nim cieszyć”.
    
    Są ludzie, którzy w swym życiu nie osiągnęli nic trwałego poza swoim statusem materialnym, żyli w egoizmie, nie zawiązali nawet trwałych więzi rodzinnych. W starości bywają zgorzkniali i nie akceptujący swojego stanu, w jakim się znaleźli. Wówczas trudno oczekiwać zainteresowania i życzliwości otoczenia. Słyszałam nieraz , że starsi ludzie w dużych osiedlach mieszkaniowych wytaczają swoiste boje, a nawet sądy przeciwko placom zabaw, biegającym i bawiącym się dzieciom. Wiadomo, bez hałasu się nie obędzie. Warto jednak wtedy o obopólne dogadanie się. Ludzie pozbawieni więzi rodzinnych nie rozumieją innych, są biedni, zdani na samotność, którą prawdziwie odczuwa się dopiero wtedy, gdy przestaje się być samodzielnym, kiedy niedołężność nie pozwala na normalną obsługę własnej osoby. Dziś coraz więcej takich samotnych osób.
    
    Szczęśliwe są te rodziny, które mają babcie i dziadków i mogą liczyć na ich pomoc, radę, gdy oni umieją dzielić się swoim doświadczeniem życiowym, mądrością i wiarą, są pełni optymizmu mimo wielu cierpień i niedołężności, jeśli umieją zaakceptować swoją starość.
    
    Współczesna kultura rozbija więzi rodzinne, sprzyja egoizmowi, jej efektem jest odrzucenie dzieci, młodych, którym nie daje się pracy, a potem także ludzi starych. Konsekwencją tej kultury jest rozszerzająca się eutanazja. Znane są przypadki porzucania ludzi starych i chorych, pozostawiania ich w szpitalach. To tragiczne skutki tej kultury.
    
    Dla ludzi, których dotknęła samotność lub rodzina nie może zapewnić im właściwej opieki w ich stanie zdrowia, pozostają domy starców, które powinny być prawdziwymi domami, sanktuariami człowieczeństwa, w których ludzi starych i słabych otacza się opieką i troską. Mają one służyć ludziom starym, a nie czyimś interesom.
    
    Starość kieruje człowieka ku prawdzie o sobie, ku wyzwoleniu i wejściu w przestrzeń wewnętrznego pokoju, uczynienia swoistego bilansu życia. Niech te lata będą czuwaniem, abyśmy nie przegapili wezwania , gdy Pan zawoła.

Zofia Bury
Okres Bożego Narodzenia jest czasem radości, spotkań przy stole, bycia we wspólnocie z najbliższymi i przyjaciółmi, czas choinki, kolęd. Z rozrzewnieniem wspominam z mojego dzieciństwa ten okres. Nie było wtedy telewizji, komórek, smart fonów, za to domy rozbrzmiewały śpiewem kolęd. Dziś śpiewa się kolędy w kościele, w szkole przygotowując spotkania opłatkowe i podczas tych spotkań, słyszymy je w radio, telewizji. Nie wiem, czy jednak dziś śpiewa się kolędy w polskich domach, może tylko w wigilię po wieczerzy?
    
Kolęda towarzyszyła Polakom przez całe dzieje. Obok tych tradycyjnych, które do dziś rozbrzmiewają w kościołach i wspólnotach, powstawały też kolędy okolicznościowe, których słowa nawiązywały bezpośrednio do polskiego doświadczenia historycznego. Te kolędy krzepiły i dodawały otuchy pokoleniom powstańców, legionistów, żołnierzy. Odzwierciedlały smutek zesłańców i więźniów, tęsknotę do wolności, do bliskich i do tradycji rodzinnych. Wyrażały nade wszystko wiarę i miłość do nowonarodzonego Jezusa oraz nadzieję rychłej wolności. Oto kolęda napisana przez Karola Balińskiego po Powstaniu Styczniowym, śpiewana na melodię „W żłobie leży”:
    „Oto z nami tułaczami, cały polski klęka kraj.
    Co chcesz, Panie, uczyń z nami,
    ale Polsce wolność daj!
    Przyjmiem chętnie z Twojej ręki
    wszystkie kary, wszystkie męki,
    ale Polsce męki skróć.
    Boże Ojcze, Boże wielki
    weź krew naszą do kropelki,
    ale Polsce wolność zwróć”     
    
Legioniści, łamiąc się czarnym chlebem zastępującym opłatek, śpiewali w okopach:
    „Wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi
    I w nasze serca nadzieja wschodzi,
    Że Ojczyznę uwolnimy
    I Moskala wypędzimy
    Z naszym Piłsudskim.”
    
Kiedy to Pasterkę dla legionistów odprawił w obozie polskiego żołnierza nad Styrem ks. bp Władysław Bandurski, pod wołyńskie niebo popłynęły słowa krzepiącej kolędy:
    „A gdy wreszcie wolną Polskę uzyskamy
    Wtenczas wszyscy razem głośno zaśpiewamy:
    Żyj Polsko kochana, z dawna wyglądana!
    Hej, kolęda, kolęda.”
    
Pierwsze święta w wolnej Ojczyźnie powitano majestatycznym „Bóg się rodzi”, prosząc Nowonarodzonego, aby dał rodakom siłę, zgodę i jedność w odbudowie kraju po 123 latach niewoli:
    „Boże wielki, przed Twym tronem
    zgromadzony lud Twój staje,
    z czołem w ziemię pochylonym
    głęboką cześć Ci oddaje.
    Wzbudź w Narodzie ufność,
    zgodę między wszystkimi stanami
    niech po cierpieniach, w nagrodę
    miłość mieszka między nami”.
    
Dziś, kiedy weszliśmy w 2018 rok, rok setnej rocznicy odzyskania niepodległości, słowa powyższej kolędy nic nie straciły na aktualności. Dziś też winniśmy wyśpiewać prośbę do Dzieciątka Jezus, aby wzbudził w Narodzie ufność i zgodę w budowaniu i odnowie naszego pięknego kraju, aby nasza Ojczyzna rosła w siłę, dawała poczucie bezpieczeństwa i sprawiedliwości. Wołajmy więc:
    „Podnieś rączkę Boże Dziecię
    Błogosław Ojczyznę miłą.
    W dobrych radach, w dobrym bycie
    Wspieraj Jej siłę swą siłą …”.

Zofia Bury